Gry źródłem wiedzy

Już w szkole jest nam wpajana jakaś wiedza. Możemy ją uzupełniać czytając książki, oglądając filmy czy słuchać ludzi, którzy mają coś sensownego do powiedzenia. Ale to nie są jedyne źródła, z których możemy czerpać wiedzę. Takim źródłem mogą być też gry komputerowe. Możesz z nich dowiedzieć się o kulturze innych narodów, poznać trochę historii czy też dowiedzieć się, jak wygląda praca lekarza. Oczywiście wiedza teoretyczna to nie jedyna rzecz, której możesz się nauczyć. Gry komputerowe przede wszystkim pomagają kształtować wyobraźnie. Uczą nas pracy w zespole, podejmowania przemyślanych decyzji, a nawet mogą przyczynić się do tego, że nasze lęki stracą na sile. Pomagają nam także pracować nad swoją koncentracją i kreatywnością. Zaletą jest też to, że wiele gier jest obcojęzycznych, przez co mamy możliwość styczności z językiem obcym. Ponadto gry stwarzają świetne tematy do rozmów ze znajomymi. Oczywiście, jeżeli znajomi też lubią grać. Gry komputerowe są także świetnym wypełnieniem czasu, jeżeli nie masz żadnego pomysłu na to, jak go spędzić. Taki czas poświęcony na granie na pewno nie będzie zmarnowany. Być może, poza rozrywką i radością, „wyciągniesz” z niego więcej niż podejrzewasz.

Gry lekarstwem na stres

Wielu z nas narażonych jest na długotrwały stres, powodowany przeróżnymi czynnikami. Dla jednych może to być praca, dla innych wyjście na zakupy, a dla jeszcze innych zwykły spacer. Chciałbyś się w końcu pozbyć stresu, prawda? Pijesz ziołowe herbatki, gimnastykujesz się, ale stres jak był, tak jest dalej? W takim razie jest jeszcze coś, co może ci pomóc. A mianowicie…powinieneś spróbować zacząć grać w gry komputerowe. To naprawdę nie jest nic trudnego, a może okazać się strzałem w dziesiątkę w walce z uporczywym stresem. Jeżeli bardzo zainteresuje cię fabuła danej gry, zapewne twoje myśli będą się skupiały wokół niej i nie będziesz potrafił się od niej oderwać. Dzięki temu choć na jakiś czas powinieneś uwolnić się od stresu. Emocje, które w sobie kłębimy również mogą być przyczyną stresu. Grając w gry w jakimś stopniu możemy pozbyć się tych emocji, które źle na nas wpływają. A żeby wypełnić po nich miejsce, możemy „nałapać” takich emocji, które z kolei mają na nas pozytywny wpływ. Już samo granie powinno nam się wydać czymś miłym. Ponadto pomoże nam się to zrelaksować i odprężyć, co też ma ogromne znaczenie w walce ze stresem. Kiedy wygrywamy, cieszymy się z sukcesu, co też jest pomocne.

Gry miejscem spotkań

Masz już wielu znajomych, ale jesteś typem człowieka, który ciągle chce poznawać nowych? W twojej okolicy wszyscy cię znają i nie za bardzo masz pomysł, gdzie mógłbyś poznać kogoś nowego? Albo wręcz przeciwnie – masz mało znajomych i chciałbyś poznać innych ludzi, ale jesteś trochę nieśmiały i przychodzi ci to bardzo ciężko? Nieważne, jaki powód tobą kieruję. Jedynym, co musisz wiedzieć jest to, że gry komputerowe stwarzają ludziom wyjątkową okazję na poznanie innych ludzi. Ta forma może być szczególnie wygodna dla osób nieśmiałych, które mają problemy z komunikacją bezpośrednią, przez co czują się nieco samotni. Jak wiadomo, wiele z gier posiada możliwość grania z innymi graczami, których wcale nie musisz znać. Jeżeli masz kompleksy dotyczące swojego wyglądu, nie musisz się tym przejmować, kiedy właśnie poznajesz kogoś w grze – tamta osoba widzi jedynie postać, którą ty kierujesz. To bardzo wygodne, prawda? Być może polubisz się z osobą, z którą grasz i po czasie staniecie się przyjaciółmi? Atutem gier jest też to, że pomagają nam nabrać pewności siebie. Osoby, które posiadają tę cechę, na pewno nie przywiążą do tego większej uwagi, ale dla osób nieśmiałych może to być przełom. I zamiast poznawać ludzi tylko w grach, odważą się wyjść na miasto i otworzyć na innych.

Gry lekiem na samotność

Czasem ludzie czują się bardzo samotni. Mamy wiele planów, a potem okazuje się, że nikt nie ma dla nich czasu i jedyne, co nam pozostaje, to zostać samemu w domu z uczuciem zawodu. Trzeba przyznać, że czasem naprawdę dobrze jest pobyć samemu, na przykład wtedy, kiedy się z kimś pokłóciliśmy albo wtedy, kiedy mamy zły humor, prawda? Istnieją też tacy ludzie, którzy źle się czują w dużym czy też mniejszym gronie osób i lubią spędzać swój wolny czas tylko i wyłącznie w swoim własnym towarzystwie. Ewentualnie z ulubionym zwierzątkiem. Nieważne jest to, jaki jest powód tego, że danego dnia czujemy się samotni. Ważne jest to, co może nam pomóc wypełnić tę pustkę, która nas otacza. Idealnym na to sposobem są oczywiście gry komputerowe. Wkraczając do rzeczywistości wirtualnej możemy zapomnieć o tym, co jest dookoła nas i skupić się na tym, co aktualnie dzieje się w grze. Nie dość, że świetnie spędzasz czas wolny, podczas którego dostarczasz sobie wiele rozrywki i radości, to jeszcze pozbywasz się uczucia samotności. Gry mają też taką zaletę, że jeżeli podoba nam się dana sytuacja, możemy ją przeżywać tyle razy, ile chcemy. Samotnemu człowiekowi przydałaby się taka możliwość w prawdziwym życiu, prawda?

Gry jako bogate źródło

Gry komputerowe mogą okazać się bogatym źródłem, z którego my, ludzie, możemy czerpać naprawdę bardzo, bardzo wiele w kontekście niematerialnym. Gry te są tak skonstruowane, by od pierwszych minut zaciekawić potencjalnego gracza. Ponadto wiele z nich zmusza nas do bardzo szybkiego podejmowania decyzji. W przeciągu chwili musimy zdecydować, jak postąpić, a także spróbować przewidzieć konsekwencje naszego wyboru. To nie jest łatwe zadanie, ale w grach – w przeciwieństwie do realnego życia – mamy więcej niż jedno życie. Zatem jeżeli podjęta przez nas decyzja okaże się złym wyborem, zawsze – metodą prób i błędów – dojdziemy w końcu do tego, jaki ruch powinien zostać wykonany. To z kolei wpływa na to, że po wyciągnięciu odpowiednich wniosków na temat działania danej gry, możemy być w stanie lepiej przewidzieć, jak postąpić w dalszych wydarzeniach. Jeżeli gramy w gry dość często i spotykamy się z wieloma sytuacjami, w których konieczne jest szybkie podejmowanie decyzji, zaznajamiamy się z presją. A kiedy już uda nam się nauczyć szybkiego podejmowania dobrych decyzji, możemy to potem przenieść do naszego życia. Taka umiejętność, wyniesiona z gier komputerowych, może okazać się bardzo przydatna.

Samodoskonalenie się z grami

Być może nie wszyscy ludzie zdają sobie z tego sprawę, ale każda gra komputerowa jest pożyteczna, ponieważ każda z nich jest w stanie czegoś nas nauczyć. Dla przykładu – grając w gry logiczne, musimy bardzo dużo myśleć, prawda? Poza logicznym myśleniem musimy wykazać się także niemałą spostrzegawczością i cierpliwością. Osoby, które nie mogą poszczycić się jakąkolwiek z tych cech, bądź też chcieliby ją po prostu ulepszyć, mogą tego dokonać grając właśnie w jakiekolwiek gry. By nauczyć się spostrzegawczości, trzeba także nauczyć się cierpliwości. Z kolei, żeby nauczyć się cierpliwości, w jakimś stopniu cierpliwym już trzeba być, prawda? Chcąc doskonalić jedną cechę, doskonalimy cały ich szereg. A gry komputerowe działają tak, że możemy to robić całkiem nieświadomie. Za ich pomocą możemy łączyć przyjemne z pożytecznym. Brzmi wspaniale? Ale to nie wszystko! Trzeba wiedzieć, że w czasie naszego samodoskonalenia się – świadomego czy też nie – po prostu świetnie się bawimy, dostarczając sobie niemałą dawkę radości. To dopiero coś, prawda? Niekiedy więc warto po ciężkim dniu poświęcić nawet pół godziny na pogranie w gry. Nie dość, że miło spędzimy czas, to jeszcze możemy się samodoskonalić.

Gry jako wskazówka

Z całą pewnością każdy człowiek stanie kiedyś przed dylematem, jakim jest jego własna przyszłość. Prędzej czy później będziemy musieli postawić sobie pytania, takie jak „co chcę robić dalej?”, „gdzie chcę pracować?”, „ i czy podołam?”. I oczywiście jakoś na nie odpowiedzieć. Jeżeli jesteś już szczęśliwym posiadaczem jakiegoś pomysłu na swoją przyszłość, to wspaniale. Ale co, jeśli nie jesteś pewien, czy to, o czym myślisz jest dla ciebie? Możesz być zdziwiony, ale mogą ci w tym pomóc…gry komputerowe. Istnieją gry, które są symulatorami. To nic innego, jak imitacja tego, co nam znane. Możemy na przykład grać w symulatora lotu, gdzie zobaczymy, jak wygląda praca pilota. Możemy wcielić się w dentystę i zobaczyć, jak wygląda leczenie zębów. Równie dobrze możemy wcielić się w rolnika, by przekonać się, jakie prace wykonuje się na wsiach. Ale te przykłady to tylko wierzchołek góry lodowej. Jeżeli chcesz zobaczyć, na czym dokładnie polega dana czynność, taki symulator może okazać się przydatny. Jedyną rzeczą, o której powinniśmy pamiętać jest to, że symulator to tylko gra i w wyobrażeniach o danej czynności nie możemy tylko i wyłącznie kierować się tym, co przeżyliśmy grając w dany symulator.

Gry i złe emocje

Istnieje wiele ludzi, którzy są sceptycznie i negatywnie nastawieni do gier komputerowych, które towarzyszą ludzkości już od jakiegoś czasu. Jako swoje argumenty przywołują często możliwość uzależnienia się, stanie się agresywniejszym, zwykłe marnowanie czasu, izolowanie się od świata nas otaczającego czy też pogorszenie stosunków z rodziną i przyjaciółmi. Ludzie ci, być może – skupieni na negatywach – nie dostrzegają ani grama pozytywów, jakie niosą ze sobą gry komputerowe. Proszę sobie wyobrazić dzień, w którym coś poszło nie po waszej myśli. Czujecie się z tym źle i chcielibyście się wyżyć. Jednak nie wypada nakrzyczeć na osobę, która jest niczemu winna, prawda? Tak samo jak nie wypada niszczyć przedmiotów. Potem tylko żałowalibyśmy, że daliśmy się ponieść złym emocjom. Zatem co wspólnego mają gry komputerowe i emocje? To pytanie jest bardzo proste i nie ma skomplikowanej odpowiedzi. Zapewne nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale gry pozwalają nam pozbyć się złych emocji, wyżyć się za niepowodzenia w realnym życiu. Kiedy mamy ochotę coś zniszczyć, szukamy gry, której fabuła opiera się na niszczeniu. Albo każdej innej, która wydaje nam się dobra na pozbycie się złych emocji. Wybór to kwestia indywidualna.

Granie ze znajomymi

Na świecie istnieje naprawdę wiele ludzi, którzy uwielbiają część swojego wolnego czasu spędzać siedząc przed komputerem. Obecnie istnieje tak wielki wybór gier komputerowych, że w jednym dniu możemy być chirurgiem i ratować ludzkie życie, w następnym dniu – albo nawet i w tym samym – możemy zostać żołnierzem i zabijać, a w jeszcze następnym być…kotem. Sami widzicie, że wybór jest ogromny. Zapewne niektórzy zastanawiają się, czy granie w gry komputerowe ma jakiś sens i czy nie jest to zwykłą stratą czasu. Czasu, który moglibyśmy spędzić z przyjaciółmi, z rodziną albo samotnie, robiąc coś bardziej ambitniejszego niż siedzenie. Być może tak naprawdę niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, jak pożyteczne dla człowieka mogą być gry (oczywiście w odpowiedniej ilości). Nawet podczas grania możemy mieć kontakt z bliskimi, rozmawiać i świetnie się bawić. Chyba każdy, nawet niezainteresowany, ma pojęcie, że istnieją gry, w które możemy grać z innymi. Dzięki temu mamy możliwość przeniesienia się do wirtualnego świata razem ze znajomymi i przeżywać wspólne przygody, które mogą dostarczyć nam wiele emocji. Dodatkowo, w trudnych momentach w grze, kiedy nie wiemy, co dalej robić, możemy liczyć na wsparcie znajomego.

Gry dobre na chwilę odpoczynku

W dzisiejszych czasach mamy tak rozwiniętą technologię, że możemy robić naprawdę wiele rzeczy, o których ludzie żyjący dawniej mogli sobie tylko pomarzyć. Przykładem takiej technologii, umożliwiającej nam coś niesamowitego, jest możliwość przeniesienia się do świata wirtualnego. Sami przyznajcie, że czasami macie dość otaczającego was świata i ludzi. Jesteście najzwyczajniej w świecie zmęczeni i znudzeni tym, co tu i teraz. I jedyne, o czym marzycie to po prostu przeniesienie się choć na chwilę do innego, ciekawszego i – być może niebezpieczniejszego – świata, żeby odpocząć od własnego. Wirtualny świat daje nam taką właśnie możliwość – tylko i wyłącznie od ciebie samego zależy, kiedy do niego wejdziesz oraz to, jak długo w nim pozostaniesz. Brzmi wspaniale, prawda? Przemysł gier komputerowych dysponuje ogromem gier o przeróżnym gatunku, dlatego każdy ma możliwość znalezienia czegoś odpowiedniego dla siebie. Każdy gatunek także oferuje duży wybór gier, więc nawet ci z najbardziej wybrednych – prędzej czy później – natrafią na coś, od czego nie będą potrafili się oderwać. Więc jeśli chcesz oderwać się na kilka chwil od otaczającego cię świata, warto zagrać w jedną z gier komputerowych.

Hawke – ciekawy bohater

Wielu graczy po prostu odbiło się od Dragon Age’a 2. A szkoda, bo pomimo wielu niedoróbek gra ma też pewne zalety, wśród nich jedną z większych jest postać głównego bohatera. Hawke to jedyny jak na razie gier z tej serii, którego imię i pochodzenie zostało z góry określone, może też dlatego wydaje się najbardziej interesujący, zwłaszcza w sarkastycznym wydaniu.
W przeciwieństwie do bohaterów pierwszej części i Inkwizycji, Hawke nie jest w żaden sposób predestynowany do odegrania znaczącej roli w wydarzeniach niezwykłej wagi. Wprawdzie pochodzi z dość zamożnego domu, jednak ani on ani krewni z którymi ucieka do Kirkwall nie mają dostępu do swoich zasobów. Nawet samo przedostanie do miasta nie jest łatwym zadaniem. I zanim stanie on się osobistością znaną, upłynie kilka lat.
Trzeba autorom przyznać, że Hawke jest świetnie napisaną postacią. Jest bystry, potrafi skontrować ciętą ripostą. Jeśli ktoś nie chce grać w DA 2 warto, żeby poszukał na ytube kompilacji jego sarkastycznych odpowiedzi. Gwarantuję, że nie będzie tego żałował.
Szkoda, że przez niezbyt ciepłe przyjęcie DA 2 tak ciekawa postać jak Hawke prawdopodobnie zginie w morkach niepamięci. Nie zasłużył(a) na to. Choć może jeszcze da się go uratować…

Dlaczego twórcy nie optymalizują gier?

Gracze pecetowi nie mają lekko. Nie dość, że wiele tytułów ukazuje się tylko i wyłącznie w wersjach na konsole (narzekających na to zjawisko ochrzczono złośliwie „PC beggar race”), to jeszcze te co się ukazują są niejednokrotnie zwyczajnie niedopracowane. I nie chodzi tylko o niedoróbki i błędy jakie wkradają się do rozgrywki, ale i o niesamowicie wysokie wymagania sprzętowe wynikające z tego, że twórcy odpuścili sobie pracę nad optymalizacją kodu gry.
Twórcy wychodzą z założenia, że jeśli ktoś ma komputer i na nim gra, to zapewne dysponuje niezwykle mocnym sprzętem, więc po co starać się by grę dało się uruchomić również na nieco starszych maszynach. Nie jest to zbyt uczciwe podejście, ale trudno cokolwiek na nie poradzić. Można co najwyżej nie kupować tworzonych przez nich gier.
Przed premierą Wiedźmina 3 wiele kontrowersji wzbudziły bardzo wysokie wymagania sprzętowe gry. Do samego uruchomienia jej w najniższych detalach miał być potrzebny niezwykle mocny sprzęt. Trzeba jednak twórcom przyznać, że gra ma niezwykle wymagający silnik graficzny, na dodatek wygląda niemalże olśniewająco, toteż w tym przypadku problemem nie było odpuszczenie optymalizacji. Zresztą gra uruchamiała się i działała płynnie również na komputerach nie spełniających wymagań podanych przez producenta.

Dlaczego lubimy zabijać (w grach)?

Większość ludzi nie jest żądnymi krwi sadystami. Nie jest nimi również większość graczy. A jednak dużo osób lubi grać w gry, w których dokonuje się mniej lub bardziej uzasadnionej hekatomby wrogów (poza nawias wyrzucam gry, w których przemoc nie znajduje żadnego uzasadnienia jak Postal, czy Hatred). Dlaczego tak jest?
Oczywiście odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, ale można to tłumaczyć trybem życia współczesnego człowieka. Funkcjonuje on bardzo często pod presją czasu, jest zestresowany, co sprawia, że potrzebuje on chwili relaksu. W takiej sytuacji prosta gra FPS może być dla niego wybawieniem, które pozwala zachować mu równowagę psychiczną w życiu codziennym.
Może także dowartościowywać grającego, który w takiej sytuacji staje się bohaterem, który pokonuje hordy wrogów. Nie musi on wysłuchiwać narzekań szefa, czy innych niezbyt mądrych i przyjemnych osób. W grze to on jest panem sytuacji i chce to wykorzystać do maksimum.
Czy jest to niebezpieczne? Dopóki dana osoba odróżnia świat gry komputerowej od rzeczywistości nie jest to żadnym problemem. A zdecydowana większość ludzi nie ma z tym kłopotów. Dlatego też strzelanie do komputerowych potworów nie stanowi zagrożenia dla ich życia psychicznego.

Dishonored

Niektórzy porównują Dishonored do Thiefa. Faktycznie da się dostrzec pewne podobieństwa, chociaż są to raczej dalecy kuzyni, a nie rodzeństwo. Nie zmienia to oczywiście tego, że obydwie gry to świetne produkcje, z całą pewnością warte bliższego poznania.
Dishonored zaczyna się bardzo mocno. Od zamordowania cesarzowej, której ochroniarzem i przyjacielem jest główny bohater, a także od porwania jej nieletniej córki. Oczywiście winą za to wszystko zostaje obarczony właśnie on, na skutek czego zostaje umieszczony w więzieniu i skazany na śmierć. Udaje mu się jednak, z małą pomocą, uciec.
Dużą zaletą gry jest fakt, że gracz jeśli nie chce nie musi się skradać. Może po prostu pokonywać wrogów stając z nimi do bezpośredniej konfrontacji. Ma to jednak wpływ na zakończenie, a także na rozwój zarazy jaka panoszy się w mieście (im więcej trupów tym więcej szczurów spotyka się na ulicach miasta). W grze występują także elementy fantasy, można na przykład podsłuchiwać myśli niektórych osób. Bohater realizuje także wiele nietypowych misji w nietypowych sytuacjach (pojawia się na przykład na balu maskowym).
Dishonored jest warte uwagi, bo to bardzo nietypowe połączenie średniowiecznej składanki i gry fantasy. Trudno znaleźć drugą taką grę i już tego względu jest ona zdecydowanie godna uwagi.

Dlaczego lubimy grać solo?

Wiele osób lubi grać w gry sieciowe. Nie ma w tym nic złego, w końcu dzięki temu nie tylko mogą zanurzyć się w inny świat, ale i poznać innych ludzi. Niektórzy nawet w ten sposób zawierają  znajomości, które później przenoszą się także do prawdziwego świata. Niektórzy jednak wolą grać solo. Dlaczego?
Przede wszystkim dlatego, że nie jest się wtedy uzależnionym od innych ludzi. Komputerowe postacie są zdecydowanie bardziej przewidywalne. Nie mają życia prywatnego, ani nie zawierają związków małżeńskich, zatem nie ma ryzyka, że coś się stanie i będą akurat niedostępne. Poza tym nie da się ukryć, że w grach sieciowych fabuła jest często niezbyt dopracowana i schodzi na drugi plan.
Dlatego też jeśli ktoś chce stać się częścią naprawdę epickiej historii to gra sam. Może wtedy ratować świat przed inwazją sił zła i spokojnie nawiązywać relacje z postaciami (tak na marginesie to są one zazwyczaj o wiele bardziej przewidywalne niż prawdziwi ludzie) i spokojnie, bez pośpiechu eksplorować świat.
Całe szczęście, że istnieją gry skierowane zarówno dla jednego gracza jak i te których adresatem są ludzie preferujący multiplayer. Taka różnorodność to bardzo dobre zjawisko. Bo to w niej tkwi siła i piękno świata.

Komandor Shepard

Jednym z największych atutów całej sagi Mass Effect jest jej głowiny bohater – wspomniany w tytule Komandor Shepard. Wystarczy przeszukać Internet, przejrzeć grafiki jakie na jego (lub jej) temat powstają, ile z jego (lub jej) udziałem tworzy się fanowskich opowiadań. Tak, Shepard to bez wątpienia fenomen, który bardzo mocno oddziałuje na wyobraźnię graczy. I ma swoje miejsce wśród najważniejszych bohaterów gier komputerowych w całej ich historii.
Co jest w Shepardzie tak niesamowitego? Chyba między innymi to, że łatwo się z nim lub nią utożsamić. Nie ma zdefiniowanej płci, koloru skóry, nawet jego pochodzenie może być różne. Ważne jest jedno – jego głównym zajęciem jest ratowanie galaktyki. A przecież niemal każdy chciałby kiedyś choć raz uratować świat. Tymczasem Shepard robi to niemal nieustannie. Tworzy sojusze, rozmawia z przywódcami innych planet, godzi skłócone od lat strony, a także zawiera przyjaźnie, romansuje, niekiedy potrafi być cyniczny. Bohater niemalże idealny.
Z tego też względu jest tak popularny. Każdy widzi z nim cząstkę siebie i wyobraża sobie jakby postąpił, gdyby to on musiał stanąć na czele wojny ze Żniwiarzami. Nie wszystko się twórcom Mass Effect udało, ale główny bohater – bez wątpienia.

Gry przyszłości

Spekulacje na temat przyszłości zawsze są bardzo ryzykowne, o ile akurat nie dysponuje się szklaną kulą. Dotyczy to również tematu gier komputerowych. Bardzo trudno przewidzieć w którą stronę pójdzie przemysł rozrywkowy i jakie technologie będzie wykorzystywał. Czy gry za 20 lat będą wyglądać podobnie jak teraz, czy może będą zupełnie różne? To pytanie, na które niezwykle trudno dać przekonującą odpowiedź.
Można jednak oddać się spekulacjom, niczym to nie grozi (oprócz ośmieszenia się).   Wszystko wskazuje na to, że grafika gier stanie się jeszcze bardziej olśniewająca. Chociaż wcale nie musi być dramatycznie lepsza od tej dzisiaj spotykanej. Trzeba pamiętać, że już teraz niektóre gry odpalone na odpowiednio mocnym sprzęcie do złudzenia przypominają rzeczywistość.
Można także podejrzewać, że grom RPG raczej nie grozi wymarcie. Być może będą one wyglądały zupełnie inaczej niż dzisiaj, ale ludzie wciąż będą pragnęli wcielać się w bohaterów ratujących świat od zagłady, spotykać nieszablonowe postacie, walczyć z groźnymi przeciwnikami. Ten gatunek gier ma raczej przed sobą świetlaną przyszłość.
Być może gry w całości przeniosą się do wirtualnej rzeczywistości? Nie jest to wykluczone, czas pokaże.

Czarne charaktery

W większości gier staje się raczej po stronie sił dobra i porządku. Ale te muszą mieć z kim walczyć. Dlatego też bardzo ważną postacią w wielu grach jest przekonujący czarny charakter, zarysowany na tyle dobrze, by zmobilizować gracza do jego pokonania. Było wielu wartych zapamiętania przeciwników w grach w tym tekście zostaną przypomniani niektórzy z nich.
Kane, główny przeciwnik z gry Command and Conquer: Red Alert był szalonym psychopatą. Ale był także w swój sposób magnetyczny, potrafił w niesamowity sposób posługiwać się słowami. Zdecydowanie godnym pamięci przeciwnikiem był Sarevok z sagi Baldur’s Gate. Brat głównego bohatera pragnący niczego innego tylko jego śmierci, nie dał mu spokoju nawet na innym świecie, a potem…zostawał jego towarzyszem.
Bardzo specyficznym czarnym charakterem był Revan z pierwszej części Knights of the Old Republic. Przez większość gry słyszmy o nim najgorsze rzeczy, ścigamy jego ucznia. Po czym dowiadujemy się, że to my jesteśmy Revanem. Zdumiewająca i szokująca zmiana ról. Świetnie został przedstawiony Joker w serii gier o Batmanie. Czarujący psychopata, który lubi czasami dla rozrywki kogoś potorturować a później zabić. A to kilku z całego szeregu łotrów jakich spotyka się w śniecie gier.

Zwyczajna wojna, zwyczajni ludzie

Wiele gier przedstawia wojny. Ale w przeważającej większości z nich gracz bierze w nich udział. Może być bohaterem decydującym o jej przebiegu, dowódcą kierującym ruchami wojsk, czy też szeregowym żołnierzem. W każdym z tych wypadków jest uczestnikiem danego konfliktu. A co z cywilami? Ci zazwyczaj są w grach nieobecni. Jednak zwróciło na nich uwagę polskie studio 11 bit studios i stworzyło grę This War of Mine, w której kieruje się zwykłym człowiekiem znajdującym się w samym środku wojennego piekła.
Gra jest zainspirowana konfliktem jaki wstrząsnął Bałkanami w pierwszej połowie lat 90. To była naprawdę okrutna wojna, której apogeum była masakra w Srebrenicy. W takich realiach gracz staje na czele grupki cywili. Jedynym celem tej gry jest przeżycie. Ale nie jest to łatwe. Wokół szaleje wojna, a brakuje wszystkiego – jedzenia, ciepłych koców, broni. Niekiedy trzeba podjąć dramatyczną decyzję i kogoś poświęcić. To nie jest miła i wesołą gra, wprost przeciwnie.
Ale może mieć walor edukacyjny, być może ci którzy po nią sięgną zrozumieją, że wojna to nie jest tylko starcie tamtych z naszymi. To jest także dramat ludzi, którzy zostali w nią wciągnięci wbrew własnej woli. Już choćby z tego powodu warto zapoznać się z tą pozycją.

Znaczenie marki

Nie da się ukryć – wszyscy jesteśmy w mniejszym lub większym stopniu podatni na marketingowe sztuczki.  W końcu opracowują je specjaliści w swojej dziedzinie, a tacy nie lubią czegokolwiek pozostawiać przypadkowi. Teoretycznie w przypadku gier komputerowych recenzje są po to by ostrzec graczy przed ich pięknymi słówkami, ale niestety recenzenci nie zawsze są rzetelni i niekiedy również oni poddają się czarowi marketingowych haseł. A one szczególnie silnie działają w ustach ludzi, którzy już wcześniej odnieśli jakiś sukces.
To jest powód dla którego taki gigant jak Electronic Arts przejął tak znane firmy tworzące gry jak Bioware, czy Maxis. Cieszyły się one sympatią graczy i w związku z tym były obdarzone sporym kredytem zaufania. Dlatego też, nawet teraz, gdy kilka ostatnich produkcji wydanych pod szyldem Biwoare okazało się być dużym rozczarowaniem, wciąż wielu ma nadzieję, że tworzona aktualnie Mass Effect: Andromeda będzie powrotem tej firmy do korzeni.
Może tak będzie, ale śmiem to wątpić, bo tak naprawdę to zupełnie inna firma i zupełnie inni ludzie, jedynie szyld pozostał ten sam. A on działa, zatem Electronic Arts może już zacierać ręce – sukces finansowy ma ME: A pewny jak w banku.

Quake 3 Arena – wspomnień czar

To była swego czasu jedna z najbardziej popularnych gier sieciowych (chociaż niektórzy preferowali Unreal Torunament). A także jedna z najlepszych takich gier w ogóle, o czym świadczy, że wiele osób wciąż w nią gra. A na Steamie kosztuje…20 euro (na marginesie to jednak lekka przesada, ta gra ma 17 lat).
Pierwsze dwie odsłony Quake’a to były kamienie milowe w rozwoju FPS-ów. Trzecia część serii w sumie też, chociaż zrywała ze wszystkimi jej tradycjami. Zrezygnowano z fabuły – nawet w trybie single player zabawa polegała po prostu na walce z botami na specjalnie do tego celu przygotowanych Arenach. Jednak gra z komputerowymi przeciwnikami to nie to samo, co gra z żywym człowiekiem, dlatego też QIIIA to przede wszystkim gra sieciowa.
Co ją wyróżnia? Niezwykle dynamiczne tempo rozgrywki wymuszające na graczu reagowanie na zmieniającą się sytuację niemal natychmiast. Tu nie ma czasu na myślenie, trzeba mieć refleks. Graczom oferowano kilka trybów: Deathmatch (każdy na każdego), Team Deatmatch (rywalizują ze sobą dwie drużyny), Capture the flag (zdobądź flagę, należy dostarczyć flagę przeciwnika do obozu swojej drużyny) i Tournament (pojedynki jeden na jednego). Gra dostarczała i wciąż dostarcza naprawdę silnych emocji.

Batman – gry warte uwagi

Premiera Batman: Arkham Asylum była dużym wydarzeniem. Gracze lubią wcielać się w superbohaterów, niestety wiele gier z tymi postaciami dotychczas bardzo mocno rozczarowywało. Tym razem było inaczej, ta zręcznościówka z widokiem z perspektywy trzeciej osoby była świetna. Zebrała także bardzo dobre recenzje i stała się początkiem znakomitej serii.
Co było jej głównymi atutami? Przede wszystkim swoboda jaką dawała graczowi, poruszał się on gdzie chciał i kiedy chciał i na szczęśćcie miał co robić w większości miejsc. Dużą zaletą była też różnorodność wyzwań stawianych przed graczem. Niekiedy musiał on stawiać czoła przeciwnikom w bezpośredniej walce, innym razem działał z ukrycia. Niekiedy musiał też rozwiązać jakąś zagadkę, chociaż trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – nie były one zbyt wymagające.
Choć największym atutem gry była możliwość spotkania postaci znanych z komików i filmów. Joker, Harley Quinn, Bane, Riddler, oni wszyscy pojawiali się w grze i odgrywali w niej dużą rolę. Stanowiło to niebagatelny atut, zwłaszcza, że zostali oni odzwierciedleni w świetny sposób.
Również kolejne części gry nie zawodziły i wnosiły do serii nowe elementy, a wydany w ubiegłym roku Arkham Night jest uważany za jedną z najlepszych gier 2015 roku.

Staroszkolne RPG-i wrócą do łask?

Klasyczne cRPG znalazły się w pewnym momencie niemalże na krawędzi wyginięcia. Wynikało to z tego, że gatunek ten był niezwykle wyeksploatowany i można było sądzić, że nie ma on już wiele więcej do zaoferowania graczom. Nie były to opinie absurdalne, w końcu RPGi tworzone w nowym stylu nie były wcale złe. Wystarczy wspomnieć takie produkcje jak Wiedźmin, czy Mass Effect. Były to świetne gry, wprowadzające wiele nowych rozwiązań.
Wiele wskazuje, że staroszkolne RPGi jednak nie zginęły, a wkrótce mogą się mieć całkiem nieźle. Pierwszym symptomem tego zjawiska był sukces jakie odniosły odświeżone i rozszerzone przez studio Beamdog obie części Baldur’s Gate. Okazało się, że jest sporo graczy, którzy tęsknią za takimi grami, a i ci którzy zetknęli się z nimi po raz pierwszy wcale nie są zdegustowani. Przeciwnie – oni też chcą więcej.
Potwierdził to duży sukces jaki odniosło stworzone przez Obsidian Pillars of Eternity. Gra w każdym aspekcie nawiązywała do tytułów jakie ukazywały się na początku XXI wieku, zarówno pod względem stylistyki, aspektów technicznych, oprawy jak i fabuły. Spodobało się to graczom, dlatego teraz można spodziewać się kolejnych tytułów utrzymanych w podobnym klimacie.

Historia w grach

W większości przypadków gry traktują historię po macoszemu. Ot, twórcy znajdują ciekawe wydarzenie historyczne i umieszczają podczas nich akcję tworzonej przez siebie gry. Zazwyczaj nie towarzyszy temu zbyt duża dbałość o szczegóły i realia, czemu w zasadzie trudno się dziwić.
Uwzględnienie wszystkich aspektów historycznych wymagałoby naprawdę dużego wkładu pracy, co niekoniecznie jest warte zachodu. Przecież większość graczy raczej nie przejmuje się tym jaką bronią posługiwał się prawdziwy średniowieczny rycerz oraz czy dokładnie oddano działanie karabinu z czasów I wojny światowej.
Gry komputerowe to forma rozrywki, a nie przyspieszony kurs historii. Trochę większa dbałość o wyjściową sytuację polityczną występuje w przypadku gier strategicznych takich jak na przykład seria Europa Universalis. Tam starano się jak najdokładniej oddać relacje panujące pomiędzy poszczególnymi państwami, przykładając dużą wagę do detali. Oczywiście z tej sytuacji wyjściowej mogą się wykreować zupełnie nierealne scenariusze i na przykład Polska może zdobyć władzę na całą Europą.
Generalnie w kwestii podejścia do realiów historycznych panuje raczej luźne podejście i to chyba dobrze, bo chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę, a nie o realizm.

Mass Effect 3 – z perspektywy czasu

Upłynęło sporo czasu od premiery trzeciej części Mass Effecta, można więc teraz na spokojnie jej się przyjrzeć i ją ocenić. Zaraz po premierze towarzyszyły jej gorące emocje co sprawiło, że trudno było zachować trzeźwość sądów. A więc jaką grą jest Mass Effect 3?
Najkrótsza odpowiedź brzmi: niezłą, ale najgorszą z serii. Ma sporo wad: zupełnie nieudany dziennik, niemalże brak misji pobocznych, poszarpaną i nielogiczną fabułę, dzikie tempo rozgrywki wynikające z błędnych założeń początkowych (gar zaczyna się, gdy już trwa inwazja Żniwiarzy!), niewiarygodne przemiany psychologiczne jakie przeszły niektóre postacie (np. Ashley Williams).
A co jest w niej dobre? To wciąż jest Mass Effect, wciąż kierujemy Shepardem, wciąż odwiedzamy niezwykle dużą ilość planet, wciąż spotykamy znane postacie i poznajemy nowe. Trafiają się też naprawdę świetne sceny np. chwila relaksu z Garrusem na Cytadeli.
Tak więc to nie jest zła gra, ale jest wyraźnie słabsza od poprzedniczek, w dodatku dużą przyjemność z gry psuje fatalnie rozwiązane zakończenie (doprawdy, co oni sobie mysleli?). Nie ma co wieszać psów na twórcach, ale trudno nie pozbyć się wrażenia, że Komandor Shepard zasługiwał na lepsza zamknięcie swojej historii.